Bajkalski Chrebt
Wspomnienia z wyprawy w góry Bajkalskiego Chrebtu
Kierownik Wyprawy: mgr Jan Paweł Tryk – wykładowca Uczelni Warszawskiej im. Marii Skłodowskiej-Curie
Na brzegach jeziora Bajkał – perły Wschodniej Syberii – nie sposób być obojętnym na piękno dzikiej i naturalnej przyrody. Być może dlatego owo jezioro, będące zarazem największym na świecie naturalnym zbiornikiem słodkiej wody, już od siedemnastego wieku było obiektem wielu wypraw badawczych i naukowych, a obecnie jest obiektem wielu wycieczek i wypraw turystycznych.
Bajkał – obramowany wokół wysokimi i dzikimi pasmami górskimi oraz bezludną i bezkresną tajgą, wspaniałością swojej naturalnej, jeszcze nieucywilizowanej przyrody - przyciąga do siebie turystów niemal z całego świata, wśród których spory odsetek stanowią turyści z Polski. Mają oni tam do wyboru tysiące kilometrów różnorakich (oczywiście nie znakowanych) szlaków turystycznych, zarówno wyjątkowo trudnych i dostępnych tylko w niektórych porach roku, jak i łatwiejszych, dostępnych przez cały rok. Widok idącego wędrowcy, pochylonego pod ciężarem ogromnego plecaka, dawno już wszedł w nadbajkalski pejzaż.
We wspomnianych, nadbajkalskich górach znajdują się trzy szczyty nazwane imieniem Jana Czerskiego, znanego polskiego geologa, paleontologa, geografa i badacza Syberii. Pierwszy z nich jest niewielką górką o nazwie „Kamień Czerskiego”, położoną we wsi Listwianka, u ujścia rzeki Angara z Bajkału, zresztą jedynej rzeki wypływającej z tegoż jeziora. Ze względów widokowych jest ona celem prawie każdej, nawet najprostszej wycieczki, przyjeżdżającej nad Bajkał chociażby na przysłowiowy „moment”. Asfaltowa ścieżka ze swym niewielkim pochyleniem, poprowadzona znad jeziora na szczyt, umożliwia dotarcie tam nawet inwalidom poruszającym się o kulach lub na wózkach inwalidzkich.
Drugim szczytem jest Pik Czerskiego, będący najwyższym szczytem Komarińskiego Chrebtu gór Chamar-Daban, okalających Bajkał od południowej i południowo-wschodniej strony na dystansie wieluset kilometrów. Owe góry są zamieszkałe tylko wzdłuż wybrzeża jeziora, w pasie, po którym biegnie Kolej Transsyberyjska. Natomiast wielosetkilometrowy obszar na południe od Bajkału, aż po terytorium Mongolii, to bezludne góry, porośnięte trudno dostępną tajgą. O wędrówce na tenże Pik powrócę w części II, zatytułowanej „Góry Chamar-Daban”.
Natomiast trzecim szczytem jest Góra Jana Czerskiego, o wysokości 2588 m n.p.m. (2132 metry nad lustrem wody Bajkału), leżąca w środkowej części pasma górskiego Bajkalski Chrebiet, okalającego jezioro od północno-zachodniej strony, będąc zarazem jego najwyższym szczytem. Owa góra przedstawia sobą potężny, skalny masyw umiejscowiony w głównym grzebieniu pasma, na której, oprócz wiecznych śniegów, znajdują się również jedyne nad Bajkałem lodowce. Wędrówka po owych górach wymaga od odwiedzających dobrego przygotowania i wcześniejszego treningu kondycyjnego oraz wymaga umiejętności orientacji w terenie i wytrwałości w pokonywaniu niezliczonej ilości przeszkód, gdyż na dystansie około trzystu kilometrów wzdłuż wybrzeża oraz wielu setek kilometrów wgłąb lądu, nie ma stałych siedzib ludzkich ani jakiejkolwiek komunikacji.
Aby tam dotrzeć trzeba przedzierać się przez dziewiczą tajgę oraz przez rumowiska skalne, wyłożone niestabilnymi kamieniami, a rzeki, w których temperatura wody spływającej z ośnieżonych gór wynosi tylko +2 stopnie C, trzeba pokonywać wpław lub po przerzuconych pniach drzew. Nie ma tam jakichkolwiek dróg, ścieżek czy też mostów, a tym bardziej oznakowań szlaków turystycznych. Do tego dochodzi konieczność dźwigania plecaków z prowiantem na minimum trzy tygodnie, namiotów, toporów, lin i innego niezbędnego wyposażenia. Dlatego też góry Bajkalskiego Chrebtu, ze względu na swoją ogromnie trudną dostępność i dzikość naturalnej przyrody, odwiedzane są w zasadzie tylko przez grupy myśliwych lub grupy ekspedycji naukowych, czy też grupy turystów, uwielbiających „mocną” przygodę i potrafiących żyć „w przyrodzie i z przyrodą”.
Pierwszymi zdobywcami Góry Czerskiego, tegoż groźnego, choć przepięknego szczytu, byli irkuccy turyści, będący wyznawcami tak zwanego „sportiwnowo turizma”, którzy tego wyczynu dokonali niedawno, bo latem 1975 roku. Od tego momentu, a szczególnie od przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, zdobywanie tegoż szczytu oraz sąsiednich przełęczy stało się – oczywiście w określonym i metaforycznym sensie - bardzo popularne, a w niektórych kręgach nawet „prestiżne”: w ciągu roku były one wówczas odwiedzane nawet (lub aż) przez 8 (słownie: osiem) grup.
Wśród jednej z tychże grup byłem również i ja wraz z moimi podopiecznymi, czyli grupą warszawskiej młodzieży, której wiek wahał się w granicach od jedenastu do dwudziestu lat. Gwoli uspokojenia nerwów czytających tę notkę pragnę dodać, że w większości, w tym jeden z jedenastolatków, byli już zahartowani w tego typu wędrówkach.
Punktem startowym do naszej wędrówki był Przylądek Kotelnikowski – dostępny tylko od strony jeziora oraz będący jednym z dwóch miejsc występowania gorących źródeł nad Bajkałem. Po pierwszym dniu przedzierania się przez tajgę, oczywiście na azymut, do tego w strugach ulewnego deszczu, dotarliśmy do starej, porzuconej chatki geologów, na którą „namiar” dał nam kapitan bajkalskiego statku „Irkuck”, którym przypłynęliśmy do owego przylądka.
W tejże chatce spędziliśmy kilka dni, przeczekując ulewny deszcz oraz wysoką wodę w rzekach. Następnie szlak naszej wędrówki biegł w kierunku zachodnim wzdłuż rzeki Kurkuła, aż do jej rozwidlenia, skąd jej południowe ramię doprowadziło nas do podnóża Góry Czerskiego. Po drodze, jak już uprzednio wspomniałem, trzeba było pokonać niezliczoną ilość przeszkód terenowych, w tym dopływy Kurkuły – niektóre maleńkie, a niektóre dosyć szerokie i głębokie, „wzmocnione” silnym nurtem lodowatej wody i mało widocznymi, podwodnymi głazami. Oczywiście, widoczna na fotografiach lina asekuracyjna, zawieszona między brzegami rzeki, nie czekała tam na nas, jak to bywa pokazywane na przygodowych lub sensacyjnych filmach. Niestety jeden z nas, a najczęściej wykonanie tegoż zadania wypadało na mnie, musiał przedostać się z liną na drugą stronę rzeki i tam dobrze ją zamocować.
W górnym odcinku biegu rzek, już powyżej granicy lasu, czekała nas następna niespodzianka – przedzieranie się przez zagajniki „stłannika”, czyli odpowiednika naszej kosodrzewiny, tyle tylko, że dużo wyższej i gęstszej. Noclegi, dzięki kilkudniowemu brakowi opadów deszczu lub śniegu – co było w tym regionie sytuacją nadzwyczajną – organizowaliśmy „pod gołym niebem”, nie rozstawiając namiotów. Zresztą i tak byłyby kłopoty z ich rozstawieniem na rumowisku skalnym.
Po postawieniu polskiej flagi na szczycie, rozpoczęliśmy wędrówkę powrotną w kierunku brzegu jeziora Bajkał. Była ona o tyle łatwiejsza od wędrówki w kierunku szczytu, gdyż szło się ogólnie w dół, a poziom wody w rzekach, wskutek wspomnianego braku deszczów, mocno się obniżył. Trzeba było tylko tak prowadzić trasę wędrówki powrotnej, aby trafić na te same miejsca przepraw przez rzeki – gdyż na niektórych już leżały rzucone przez nas wcześniej pnie drzew.
Z wyprawy, zakończonej kąpielami w gorących źródłach na Przylądku Kotelnikowskim oraz w lodowatej wodzie Bajkału, powróciliśmy jak zwykle – oczywiście na szczęście – w komplecie. Młodzież, mimo młodego i bardzo młodego wieku, wytrzymała jej trudy, wpisując się, podobnie jak i Jan Czerski, na listę eksploratorów okolic jeziora Bajkał. Ponadto, owa młodzież udowodniła tym, że do zrealizowania tego typu wędrówki, nie trzeba kończyć specjalnych kursów na tak zwanych – według mnie „lipnych” – szkołach przetrwania. Wystarczy być dobrze przygotowanym, w tym również psychicznie, a do tego rzetelnie wykonywać polecenia starszych kolegów, również dobrze przygotowanych, szczególnie do pełnienia roli opiekuna i przewodnika.
Mgr Jan Paweł TRYK
- O uczelni
- Nasze atuty
- Rekrutacja
- SPRAWY STUDENCKIE
- Instytuty naukowe
- Galeria
- Biblioteka
- ORGANIZACJE STUDENCKIE
- Studenckie Koło Współpracy Zagranicznej
- Studenckie Koło Zarządzania
- Studenckie Koło Turystyczne
- Studenckie Koło Rachunkowości
- Studenckie Koło Przedsiębiorczości
- Klub Absolwenta UW MSC
- Studenckie Koło Finansów i Bankowości
- Koło Naukowe Studentów Socjologii
- Studenckie Koło Fotograficzne
- Koło Naukowe Studentów Pedagogiki
- Studenckie Koło Sportowe
- Studenckie Koło Naukowe Informatyki
- Biuro Karier
- Partnerzy biznesowi i naukowi
- WYDAWNICTWA UCZELNIANE
- KONFERENCJE
- WYDARZENIA
- Konferencja „Internet jako przestrzeń komunikacji społecznej i źródło zagrożeń”
- Wykład otwarty prezesa Andrzeja Żukowskiego „Praktyczne formy sportu i rekreacji”
- Przewodniczący Parlamentu Europejskiego – prof. Jerzy Buzek odwiedził Uczelnię Warszawską
- UROCZYSTE ODSŁONIĘCIE POMNIKA TADEUSZA KOŚCIUSZKI
- Wykład otwarty
- Wykład Sławomira Wróblewskiego nt. Współczesnych trendów w rozwoju turystyki biznesowej na świecie i w Polsce
- Konferencja nt. SAMORZĄD TERYTORIALNY I GOSODARCZY W WARSZAWIE. RAZEM CZY OSOBNO
- Konferencja naukowa nt. ZNACZENIA EURO 2012 W ROZWOJU SPORTU I TURYSTYKI W POLSCE I NA UKRAINIE
- INAUGURACJIA ROKU AKADEMICKIEGO 2010/20111
- UCZELNIA WARSZAWSKA podczas Salonu Maturzystów PERSPEKTYWY 2010
- Seminarium nt.: Potrzeby i postawy młodzieży w kontekście ich szans na rynku pracy
- IV Konwent Dziekanów Wydziałów Geodezyjnych Uczelni Niepublicznych
- NIE GAZ, NIE ROPA, A POLSKI „ŁIKEND” DAJE KOPA ...
- Wykład i prezentacja
- VII Krajowa Konferencja Naukowo-Szkoleniowa „Higiena żywności i żywienia podstawą zdrowia” – Szczytno 6-9 września 2011 r.
- prof. dr hab. Jerzy Sikorski odznaczony KRZYŻEM KAWALERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI
- PROJEKT UE



